Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

- Ale ja już chybabym wolała, aby on miał taką, no wiecie, normalną kochankę. Wtedy byłby to tylko najzwyklejszy seks. I mogłabym to łatwiej, tak myślę, przeboleć. A tak to jestem zdradzana na zupełnie innym poziomie. On dzieli przy Wagnerze swoje wzruszenia nie ze mną, broni przed tymi jadowitymi żmijami nie mnie i nie mnie podziwia, gdy wsłuchuje się, jak uczniak z pierwszej ławki, w jakąś literacką madonnę, wypowiadającą słowa, których ja nie umiałabym nawet poprawnie napisać. On się musi powoli w tych swoich kochankach od oper, od podróży i tych od pięknosłowia zakochiwać. I to jest o wiele gorsze niż to, że je rozbiera i rozsuwa im uda. O wiele gorsze. Nigdy bym go nie zostawiła z tak błahego powodu! To byłoby śmieszne, żałosne i małostkowe. Kim, do jasnej cholery, jestem, że nie wolno mnie zdradzić?! I to po dwudziesty latach spania z tą samą babą, w tym samym łóżku? Mnie zależy o wiele bardziej na wyłączności jego mózgu niż na wyłączności jego prącia. Im dłużej z nim jestem, tym lepiej wiem, że jego podbrzusze z jego niewiernością ma coraz mniej wspólnego. Jeśli  w ogóle cokolwiek...

— Ślady, J.L. Wiśniewski
Reposted fromcallitwhatyouwant callitwhatyouwant

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl